Project Description

Kije golfowe Titleist

Najnowszy model woodów od Titleista miał swoją premierę w październiku. Zdecydowałem się na napisanie recenzji dopiero teraz, żeby mieć ogląd i zebrać dane z kilkudziesięciu fittingów, które od tego czasu udało mi się przeprowadzić.

Dzięki temu mogę z całą pewnością stwierdzić, że ta recenzja i ocena będzie podparta solidnymi danymi oraz porównaniem z innymi modelami kijów golfowych dostępnych cały czas w ofercie naszego centrum fittingu. Zapraszam do lektury!

Kolejny model w rodzinie kijów golfowych Titleista czy przełom?

Ostatnie lata w segmencie kijów golfowych przyzwyczaiły nas do dość wyraźnych przełomów – szczególnie pod względem ‘marketingowym’, ale szereg technologii (jak choćby Jailbreak od Callawaya czy Twist Face od Taylora) pozostały już kanonem dla konstrukcji driverów topowych marek.

Titleist przyzwyczaił swoich wiernych fanów, że driver przeważnie nie oferuje wielkiej rewolucji – jest solidny, ale jednak woody to nie był w ostatnim dziesięcioleciu główny Focus tego producenta. Sytuacja zmieniła się już w poprzednim modelu – serii TS (od angielskiego ‘Titleist Speed’), która osiągami zdecydowanie doścignęła czołówkę. Nowy model TSi będzie już wyznaczał dla tej czołówki trendy na najbliższy rok lub dwa – jestem tego całkowicie pewien. Świadczą o tym doskonałe osiągi – mogę śmiało powiedzieć, że na koniec sezonu drivery i woody Titleista ‘odjechały’ konkurencji (na tyle, na ile w dzisiejszym świecie różnica odległości na poziomie mniej niż 5% jest dla amatora w ogóle zauważalna).

O plusach i minusach nowych, oferowanych przez kije golfowe Titleist napiszę konkretniej poniżej. Natomiast ważnym wyznacznikiem jakości nowego modelu, który wchodzi na rynek jest to, ilu zawodników z czołówki światowej ‘wkłada’ go do swoich toreb (i nie mam tu na myśli zawodników kontraktowych, którzy robią to z obowiązku). Swoje drivery na nowe Titleisty zmienili na przykład Tommy Fleetwood oraz Matthew Fitzpatrick – co świadczy o tym, że za nowym modelem stoi solidna technologia i dane realnie wpływające na ich grę.

Na naszym rodzimym podwórku nowe woody Titleist TSi także od razu znalazły uznanie wsród najlepszych golfistów, m.in. Mateusza Gradeckiego, którego miałem okazję fittować w październiku właśnie pod kątem drivera i wooda.

Nowe woody titlesita to „must have”. 3 wood jest dużo łatwiejszy do gry z ziemi niż wszystkie poprzednie woody, których używałem.
Testowalem praktycznie wszystkie firmy przy fittingu drivera i Titleist wygrał bezapelacyjnie. Driver z dobrze dobranym shaftem jest nie do zastąpieni na ten moment.
Mateusz GradeckiMateusz Gradecki

Klasyczna konstrukcja – nowoczesna technologia w kijach golfowych

Kolejną rzeczą, jaką można powiedzieć o wodach Titleist jest to, że… zawsze są czarne i zawsze wyglądają jak najbardziej klasycznie. I to się nie zmienia – tutaj Titleist swoich fanów nie zawiódł, ponieważ nowe główki to esencja klasyki. Szczególnie klasyczny kształt drivera TSi3 sprawił, że moją pierwszą myślą po jego zobaczeniu na żywo było: „o kurcze, wygląda jak driver sprzed 10 lat” – ale to tylko pozytyw, bo większość z nas ma już dość udziwnień w stylu kwadratowych driverów czy przesadnie rozrośniętych główek, które wcale nie inspirują większej wybaczalności.

Titleist TSi2 Driver

Titleist TSi2

Titleist TSi3 Driver

Titleist TSi3

Główka drivera Titleist TSi2 to z kolei nieco bardziej nowoczesny wygląd, aczkolwiek w granicach normy. Jest z góry nieco większa objętościowo i nieco bardziej wydłużona w stosunku do trochę bardziej kompaktowej i krótszej TSi3. Obie główki posiadają ‘oszczędną’ (eufemizm) stronę wizualną od góry – żeby nie owijać w bawełnę: są po prostu czarne z minimalistycznym oznaczeniem środka lica dla jakiegokolwiek ułatwienia celowania i ustawiania się do piłki.

Titleist TSi2 Driver

Titleist TSi2

Titleist TSi3 driver

Titleist TSi3

Obu modelom jednak służy kształt klasycznej bryły drivera. Dzięki temu odróżniają się od nieco krzykliwych (o gustach, co prawda, się nie dyskutuje więc nie będę wymieniał z nazwy) modeli innych producentów, gdzie ilość wydumanych przejść kolorów, które mają ‘ułatwić’ ustawienie, zredukować odblaski itp. Itd. jest mocno przesadzona. Co bardzo ważne – osiągnięcia technologiczne zostały w nowych główkach bardzo starannie ukryte w klasycznej główce, dzięki czemu w ogóle nie rozpraszają – a jednak drivery TSi mają w sobie coś, co podświadomie mówi, że są sprzętem najwyższej klasy jeśli chodzi o technologie.

Dwie główki – zupełnie dwie różne konstrukcje kijów golfowych

Można powiedzieć, że mimo podobnej nazwy, modele TSi2 i TSi3 to dwa zupełnie różne drivery. W pierwszym z nich główny focus projektantów poszedł w stronę maksymalnego zwiększenia wybaczalności. Osiągnięto to poprzez nieco większą (tylko wizualnie) główkę o większym profilu patrząc z góry. Przede wszystkim zastosowano jednak dociążenie w tylnej części główki (obciążniki klasycznie można wymienić na lżejsze lub cięższe, nie są jednak dołączone do zestawu i trzeba je kupić osobno). Główka została (podobnie jak zresztą w modelu TS2) pozbawiona możliwości zmiany balansu draw/fade – co jednak jest zabiegiem zamierzonym, gdyż ta seria kijów golfowych Titleista targetowana jest dla golfistów, którzy chcą grać przede wszystkim prosto i powtarzalnie.

Titleist TSi2 Driver
Titleist TSi3
Titleist TSi3 Driver

Model TSi3 został wyposażony w bardziej zaawansowaną technologicznie szynę, którą jednak bardzo sprawnie producent wmontował w korpus tylnej części główki. Skutek jest podobny jak w modelu TSi2 (czyli też mamy gros wagi umieszczone w tylnej części kija, co nie wpływa negatywnie na spadek współczynnika bezwładności i  nie czyni z TSi3 modelu znacząco trudniejszego i mniej wybaczalnego). Dodatkowym plusem tego rozwiązania jest możliwość wybrania jednego z pięciu ustawień małego ciężarka, który przytrzymuje właśnie ta szyna. Dzięki temu mamy możliwość realnego wpływu na lot piłki – i moje testy pokazują, że jest to wpływ dość pokazny, potrafiący sprawić na przykład że lico będzie się domykać o 2-3 stopnie w stosunku do ustawienia przeciwnego. To różnica między fade a prostym uderzeniem (zakładając tę samą ścieżkę uderzenia, będącą w granicach normy). Dla mnie osobiście ten ciężarek przytrzymywany prze szynę sprawia wrażenie strasznie masywnego (przez co podświadomie wydaje mi się, że waży ‘tonę’ i będzie wyrzucał piłkę kilometr w górę) – w rzeczywistości jest to jednak bardzo lekki i wytrzymały stop, który aż takiego wpływu na lot piłki golfowej w górę ani na odczucia przy trafieniu nie ma.

Regulacja kijów golfowych za pomocą adaptera

Tutaj rewolucji nie ma – Titleist zastosował swój sprawdzony system z 16 ustawieniami, dającymi możliwość (niemal) niezależnego ustawiania loftu i lie angle kija (co przekłada się na nieco bardziej domknięte lub otwarte lico drivera w momencie impactu). Jest to, moim zdaniem od strony fitterskiej i optymalizacji kijów golfowych, jeden z dwóch najlepszych systemów dostępnych na rynku i ciągle nikt w tej materii nie wymyślił nic bardziej praktycznego – więc naturalną rzeczą jest, że producent w nowych woodach zastosował właśnie to rozwiązanie. Klasyczna matryca z 16 ustawieniami pozostaje więc niezmienna.

adapter Titleist
matryca ustawień adaptera Titleist

Wybór shaftów w kijach golfowych Titleist

Wg mojego prywatnego rankingu w ostatnim dziesięcioleciu Titleist pozostawał jedną z niewielu marek, które nie stosowały podejścia ‘made for Titleist’ jeśli chodzi o shafty. Krótko mówiąc, producent do swoich kijów golfowych montował stockowe shafty czołowych producentów – a nie ‘bardziej ekonomiczne’ wersje, które tylko ładnie się prezentowały, ale pod warstwą lakieru, ktyły nieco zubożone osiągi i przede wszystkim stabilność (znowu, przez wzgląd, że oferujemy w naszych sklepach wszystkie czołowe marki – nie będę wymieniał tych ‘innych’ z nazwy, ale ci z Was, którzy mieli do czynienia ze mną podczas sesji fittingowych wiedzą z czym rymuje się fraza ‘made for… ‘ 😊

Do tego moim zdaniem dorzucono w nowym modelu rzecz z pozoru błahą, obok której można przejść zupełnie obojętnie – ale jest piekielnie ważna z punktu widzenia osiągów dla wielu z Was. SHAFTY PREMIUM W STANDARDZIE (no może – prawie w standardzie, ale o tym za moment).

Oprócz tego, że Titleist montował bardzo dobrej klasy shafty od wielu lat – w tym roku dzięki współpracy z jednym z czołowych producentów shaftów (amerykańską firmą Graphite Design, która ma najwięcej użytkowników wśród graczy PGA Tour w shaftach do woodów) zaoferował prawdziwą rewolucję. Zamiast dopłat rzędu 1500-2000zł za shafty klasy premium – mamy za trzy czołowe modele Graphite Design dopłatę 950zł. To ciągle dużo, i pewnie ponad budżet większości z nas, ale przynajmniej pewna granica została przełamana. Z mojego fitterskiego doświadczenia shaft jest bardzo ważnym elementem kija golfowego, szczególnie drivera, i odgrywa decydującą rolę przy naprawdę bardzo zbliżonych parametrami główkach różnych producentów (bo nie oszukujmy się – premiery innych czołowych graczy dopiero na początku 2021 są przed nami i na pewno konkurencja doścignie kije Titleista). Możliwość zakupienia shaftu klasy premium za ponad 50% mniejszą cenę niż dotychczas jest wspaniałym prezentem – wg mnie dużo lepszym niż 15 nowych technologii, które ładnie się nazywają i wyglądają dobrze tylko w materiałach marketingowych. Dobre shafty realnie wpłyną na stabilność i powtarzalność Waszych kijów.

Shafty premium titleist

W naszych centrach fittingu oferujemy pełną gamę shaftów standardowych takich marek jak Mitsubishi Tensei czy Kuro Kage, ProjectX HZRDUS czy Evenflow. Dodatkowo posiadamy także opcje premium od Graphite Design (a także innych czołowych producentów jak Accra czy Fujikura) więc oprócz tego, że możecie mieć świadomość zakupu sprzętu o najwyższej parametrach – to jeszcze można takie shafty u nas przetestować.

shafty do driverów Titleist

Osiągi nowych kijów golfowych Titleista

Jak już kilka razy wspomniałem, nowe woody oferują naprawdę krok do przodu w stosunku do poprzedniej serii TS oraz większości modeli konkurencji (warto pamiętać, że pisząc ten artykuł porównuję tak naprawdę kije na sezon 2021-2022, do modeli 2020 od innych producentów – warto więc brać poprawkę na ciągły progres jaki się dokonuje wraz z premierami nowych kijów). Prędkości swingu wzrosły o 1-3 mil na godzinę, ale prędkość piłki (średnia, nie maksymalna) już o 4-5 mil, co oznacza, że nowymi wodami można grać naprawdę dalej (porównanie TS2 do TSi2). Celowo podkreślam, że chodzi mi o średnie a nie maksymalne wartości, ponieważ jeśli chodzi o maksymalne osiągi to przez ograniczenia sprzętowe nałożone na producentów – w dzisiejszych czasach doszliśmy (niemal) do ściany. Krótko mówiąc – wiele więcej maksymalnie odległości z nowych driverów nie wyciśniemy, bo nie pozwala na to choćby magiczny współczynnik COR. Jedyne nad czym producenci sprzętu golfowego pracują to zwiększenie ŚREDNIEJ wybaczalności przy trafieniach poza środkiem lica – czyli kij może nie będzie grał dalej, ale za to nasze nie-idealne uderzenia średnio będą dłuższe dzięki większej wybaczalności (co po prostu przekłada się na mniejsze spadki prędkości piłki i kierunku przytrafieniach off-center).

Celowo nie rozpisuję się tu o technologiach – bowiem dla mnie to ‘jak’ producent dochodzi do większej wybaczalności ma znaczenie drugorzędne, pod warunkiem, ze działa i nie zmienia charakterystyki kija (np. nie sprawia, że kij może jest super-wybaczalny, ale zagrać tym coś innego niż ‘gagarina’ ze spinem na poziomie 3500 rpm jest niemożliwe). Nazwy nowych technologii pozostawiam więc dla marketingowców – a ja skupiam się na osiągach. Z całą pewnością mogę powiedzieć, że w momencie pisania tego artykułu seria TSi przoduje technologicznie nad innymi modelami. Dlatego z jeszcze większą niecierpliwością czekam na premiery Pinga, Taylora czy Callawaya, ponieważ prawdą obiektywną jest, że dzisiejszy rynek jest niesamowicie wyrównany i musiałby zdarzyć się cud (co nie jest niemożliwe, ale jednak w cuda mało wierzę), żeby inni czołowi producenci w tym wyścigu zbrojeń pozostali z tyłu. Zatem o nowych ‘broniach’ które pozwolą Wam trafiać więcej fairwayów i osiągnąć nieco większe odległości dowiemy się w styczniu, lutym 2021.

Titleist TSi Driver